Fanatyzm – okiem specjalisty

W poprzednim tekście pisałem o turbolechitach, omawiałem możliwe przyczyny tego, że ludzie trzymają się swoich, często dziwacznych i niezgodnych ze współczesną wiedzą, poglądów. Kolejny tekst będzie powiązany z poprzednim i będzie dotyczył idei fanatyzmu religijnego jako takiego.

Burza wokół fanatyzmu wybuchła kilka lat temu, gdy pewna pani (będąca naukowcem na uniwersytecie w Oksfordzie) na jednej z konferencji orzekła, że trwają prace nad terapią dla osób fanatycznych religijnie i za parę lat będzie można takie jednostki z powodzeniem leczyć. Spotkało się to z bardzo mieszanym odbiorem. Jedni zacierali ręce chcąc poradzić sobie w ten sposób z ekstremizmem jednej z wielkich religii, inni twierdzili, że to zamach na jedno z fundamentalnych praw człowieka.

Zasadniczo psychiatria przekonań religijnych nie leczy. Nie poddajemy farmakoterapii np. wyznawców voodoo, którzy twierdzą, że w czasie rytuałów zostają opętani przez loa. Czasami jednak przekonania religijne osiągają poziom fanatyczny i w takiej sytuacji należy się zastanowić, czy taką osobę należy leczyć, czy nie. Pomijam tu schizofrenie czy manie – w przebiegu tych zaburzeń zdarza się, że pacjenci słyszą głos jakiegoś bóstwa albo sami uważają się za bogów. Z racji tego, że postępowanie osób z takimi objawami może zagrażać ich życiu albo życiu i zdrowiu innych osób wymagają one leczenia i co do tego nie ma wątpliwości. Czasami jednak nie jesteśmy w stanie rozpoznać tzw. choroby psychicznej, a mimo to wydaje nam się, że coś jest nie tak.

Fanatyzm religijny może wiązać się z zaburzeniami osobowości. U takich jednostek przyczyną fanatyzmu mogą być tzw. idee nadwartościowe. Są to takie przekonania, które w zasadzie są prawdziwe (tym się różnią od urojeń – te są fałszywe), ale mają zbyt wielki wpływ na zachowanie człowieka. Czasami wszystko co to dana osoba mówi i robi jest podporządkowane takim ideom. W sumie nie ma nic złego w tym, że ktoś w coś wierzy – problem pojawia się w momencie, gdy to w co wierzy ma zbyt duży wpływ na jego życie. Takie przekonania rodzą dysfunkcje – ciężko współistnieć w społeczeństwie w momencie, gdy ludzie nie mogą z taką osobą wytrzymać, bo fanatycznie namawia innych do zmiany. Idee nadwartościowe dotyczą nie tylko kwestii religii. Bycie fit też może być taką ideą w sytuacji gdy ktoś liczy kalorie wszystkim wokół i kategorycznie mówi ludziom co mają jeść i jak żyć, żeby być zdrowym. Zupełnie nie rozumieją tego, że ktoś może nie przejmować się wagą i lubi słodycze albo tłuszcz.

Przy okazji fanatyzmu warto też wspomnieć o problemie konwertytów. W internetach zdarza się spotkać osoby, które niedawno zmieniły religię i poświęcenie nowym ideałom uderza w fanatyzm. Jeden z bardziej znanych brytyjskich psychiatrów (Dinesh Bhugra) przyjrzał się tej sprawie – z badań wynikało, że osoby zaburzone często po zmianie religii popadają w fanatyzm. Środowisko rodzimowiercze zna przypadki osób, które z jednego fanatyzmu popadły w drugi. Obecnie pełnią rolę biczy Bożych na turbosów i innych niemyślących prawilnie (tzw. normalsów, którzy po prostu wdali się w dyskusję licząc na wymianę poglądów).

Na okoliczność pisania tekstu przejrzałem oczywiście internety. Cóż – co się zobaczyło to się nie odzobaczy, ale czego się nie robi dla poszerzenia horyzontów. Moje życie nie będzie już takie samo. Kopalnią perełek okazał się, jak zawsze, Facebook. Fanatyków tam co niemiara, do wyboru, do koloru. Idee fanatyczne różne, ale w zasadzie większość z nich skupia się wokół – „moje rodzimowierstwo jest prawdziwsze niż Twoje, nawróć się albo zgiń”. Próby dyskusji są bezcelowe – na ogół kończy się wyzwiskami obrażającymi inteligencję tej drugiej strony. Jest kilka osób, które w rzucaniu mięsem osiągnęły mistrzostwo. Szkoda, że nie używają swoich zdolności językowych do formułowania bardziej merytorycznych argumentów.

Pewien pan, który chce budować własne chramy ma swoją własną wersję Mokoszy, w myśl której owa bogini jest ewidentnie co najmniej siostrą bliźniaczką Matki Boskiej chyba Częstochowskiej. Podobieństwo jest tak uderzające, że trudno mówić o pomyłce. Z zapałem głosi przesłanie Matki Boskiej Mokoszowej oraz Boga Ojca Światowida – może nie ogniem i mieczem, ale czasami jest blisko. Nie wiem tylko kto jest Jezusem w tym zestawieniu, nie udało mi się wyłapać przeglądając orędzia ku czci wspomnianych wyżej.

Inny pan natomiast ma swoją wersję rodzimowierstwa i historii Słowian. Ideologię popiera swobodną oceną źródeł historycznych i inszych, określając te niewygodne mianem „erotycznego gawędziarstwa wojów”. Wiadomo, że chłopy czasami lubią pogadać sobie o erotycznych sprawach, ale nie zawsze kronika czy inna taka rzecz jest wynikiem przekierowania popędu seksualnego. Przysłowia są mądrością narodu, a głodnemu chleb na myśli, więc można się domyślać skąd się biorą niektóre wypowiedzi.

Zdarzyło mi się też dyskutować z Rosjanami, którzy traktowali pewną księgę z czcią nabożną – widziałem nawet kiedyś zdjęcie, na którym owa księga leżała na ołtarzu w samym centrum tuż przed posągiem bóstwa. Zawsze mi się wydawało, że to już pieśń przeszłości, ale jak „się umie internety” to można w takie jego zakamarki trafić, że człowiek przeklina stałe łącze niczym najgorsze zarazy. Pamiętam też dyskusję ze zwolennikiem latającym wiman – świeżo „nawróconym”, fanatycznym bardzo, który mi wprost napisał, że kiedyś chodził na obrzędy rodzimowiercze i nie wyszło. Wimanowcy go przyjęli z dobrodziejstwem inwentarza, w dodatku on czuje sercem, że to ma sens, a te wszystkie braki w doktrynie niewiele go interesują na dobrą sprawę.

Trudno dyskutować z argumentami znajdującymi się na poziomie emocji, bo racje oparte na „szkiełku i oku” wyzwalają opór, dyskusja się urywa i osoba podchodząca emocjonalnie do sprawy czuje się pokrzywdzona. Często jest właśnie tak, że ludzie idący w fanatyzm nie szukają religii, w którą mogliby wierzyć, ale grupy, z którą mogą zawiązać relacje – im głębsze tym lepiej.

A kolega, który kochał statki latające teraz jest u Asatryjczyków, którzy także przyjęli go z dobrodziejstwem inwentarza. O wimanach zapomniał w zasadzie z dnia na dzień.

 

Verm Volhvovitz

lekarz psychiatra

Reklamy

Jedna myśl na temat “Fanatyzm – okiem specjalisty

Dodaj własny

  1. Spodziewałem się czegoś więcej. Pomijam milczeniem kwestię nierozpoznanej próby odwrócenia procesu inkulturacji odnośnie Mokoszy. To, że zasadniczo fanatyzm jest zły, nie podlega chyba szerszej dyskusji podobnie jak to, że pewne systemy wyznaniowe bardziej od innych sprzyjają zachowaniom do niego prowadzącym. Dlatego systemy wyznaniowe, które próbują dyktować osobom z poza tego systemu jak mają żyć (często w wbrew ich woli), powinny wzbudzać szczegulne obawy.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: