Więzień przyzwyczajeń – czyli słowo o uzależnieniu.

Każde zjawisko, które jest związane z silnym pragnieniem, tymczasową ulgą i długoterminowymi negatywnymi skutkami oraz osłabieniem kontroli nad sobą tak, że dana osoba pragnie to porzucić lub obiecuje to zrobić, lecz nie potrafi tego dokonać.”

Tak, według mnie, brzmi jedna z najlepiej napisanych definicji uzależnienia. Dziś zajmę się opisem tego z czym najbardziej w moim życiu walczę co dnia. Każdy, dosłownie każdy z nas, ma pewnego rodzaju uzależnienia, które to w większy, bądź mniejszy sposób nas ograniczają. Z racji tego, że wytoczyłem walkę ograniczeniom mojego organizmu i psychiki, podzielę się z Wami moimi osobistymi spostrzeżeniami na te tematy.

Wiem także, że ta walka nigdy się nie zakończy. Codzienna walka z przeciwnościami losu jest podstawą naszego JA. Ta walka determinuje nas – to jak silni jesteśmy i jak postrzegają nas inni. Upadając i podnosząc się z ziemi, bez zbędnego biadolenia, stajemy się silniejsi i bardziej pewni siebie. Każde zwycięstwo przybliża nas do sławy i szacunku, których to każdemu z Was życzę.

Wracając jednak do uzależnienia. Wczoraj wzięło mnie na rozmyślanie i zacząłem się zastanawiać nad społecznym przyzwoleniem na uzależnienia. I tak też przedstawię Wam trzy historie o uzależnieniu oraz przyzwoleniu społecznym, wymogu społecznym i przymusie społecznym. Zaznaczam tutaj, że nie ma co porównywać tych sytuacji do podstawowych potrzeb naszego organizmu jak wydalanie, jedzenie, picie czy oddychanie. Potrzeby naszego organizmu także są pewnego rodzaju ograniczeniami, jednakże nie da się ich pozbyć do momentu śmierci.

Sytuacja dzieje się na imprezie. Zapewne każdy z nas choć raz na takiej był. Trochę ludzi, jakaś muzyka, jakiś alkohol itd… Zwykła, standardowa impreza, jakich odbywają tysiące w sobotni wieczór w Polsce.

Sytuacja nr.1

Idziesz na balkon z piwkiem w ręku. Stajesz sobie opierając się o barierki i spoglądając na zachodzące słońce gdy w pewnej chwili słyszysz głos obok:

– Zapalisz ?

Odwracasz wzrok w stronę głosu i widzisz uśmiechniętą osobę z wyciągniętą w Twoją stronę paczką papierosów. Wiesz o tym, że nie palisz i raczej nie weźmiesz papierosa, więc bez skrępowania odpowiadasz:

– Nie, dziękuje. Nie palę.

I na tym cała sytuacja się kończy. Każda ze stron akceptuje wybór drugiej strony i choć rzucanie palenia jest teraz w modzie, to rzadko zdarza się by ktoś podchodził do osoby palącej i podejmował wyzwanie przekonania jej do skończenia z uzależnieniem. Wnioskując – mamy tutaj pewną społeczną akceptację nałogu jakim jest palenie papierosów.

Sytuacja nr.2

Ta sama impreza. Wchodzisz do mieszkania gdzie ludzie są już delikatnie podpici. Wiesz, że bierzesz tabletki, które w połączeniu z alkoholem mogą dać negatywny skutki łącznie z wylądowaniem w szpitalu. Nie zamierzasz jednak nikomu tłumaczyć, że bierzesz takowe tabletki. Pierwsza osoba widząc Cię podchodzi się przywitać i już od progu mówi:

– Choć stary, dawno się nie wiedzieliśmy, napijemy się!

Nic więcej. Postaraj się wytłumaczyć tej osobie, że nie chcesz pić, nie używając argumentu z tabletkami i tym samym wyobraź sobie jak będzie wyglądała taka rozmowa.

Prawda, że dziwne?

W tym wypadku już nie ma co mówić tylko o przyzwoleniu społecznym, ale wręcz o wymogu społecznym picia alkoholu. Takim to zachowaniem mówimy mniej świadomej osobie, że picie alkoholu nie tylko jest dobre, lecz także wymagane w pewnych sytuacjach. Więcej od siebie nic nie dodam. Niechaj historia alkoholu sama dopisze się w Waszych umysłach.

Sytuacja nr.3

Wchodzisz na tą samą imprezę. Wokół pełno normalnych, zwykłych ludzi. Wiesz jednak, że zarabiasz około 30 tys. złotych miesięcznie i widać to po Tobie. Marynarka dopasowana, spodnie od kreatora mody, fryzura zrobiona itd… Wszyscy podziwiają. Boski Adonis wszedł do pokoju. Szepty, uśmiechy płci przeciwnej. A Ty paradujesz jak paw.

Nie dość, że jest to stan całkowicie akceptowany przez społeczeństwo, to wymaga się go już od najmłodszych lat. Bo przecież musisz się uczyć, prawda? A dlaczego? Dlatego byś zarabiał duuuużo pieniędzy 😀

Jest to stan wręcz wymuszany przez społeczeństwo. Nie dość, że wszyscy do tego dążą, to stan posiadania dużej ilości pieniędzy w formie ruchomości bądź nieruchomości sprawia, że w oczach innych stajesz się lepszym człowiekiem. W oczach dużej ilości osób.

Teraz pewnie część z Was powie: „No ale przecież bez pieniędzy nie da się żyć!”.

I właśnie na tym polega UZALEŻNIENIE.

Wydaje mi się, że najbardziej istotną rzeczą przy likwidacji uzależnienia jest po pierwsze jego odkrycie i uświadomienie sobie, że takie ograniczenie nas posiada. Reszta to już tylko kwestia silnej woli bądź pomocy osób bliskich.

Bronimir

Reklamy

Jedna myśl na temat “Więzień przyzwyczajeń – czyli słowo o uzależnieniu.

Dodaj własny

  1. Kwestię uzależnienia bardzo fajnie przedstawia model IFS (Internal Family System).
    Jest to model psychologiczny, który sprzeciwia się niepodzielności umysłu (monoosobowości), i który mówi o wielu osobowościach (subosobowościach) żyjących w naszej głowie (nie ma nic wspólnego z schizofrenią xD ). Każde z nas doświadcza tego, że część z nas chce czegoś a inna zupełnie czego innego.
    I tak jak w uzależnieniach subosobowość, która ma rolę „strażaka” często w dobrej intencji „pcha” nas w nałóg ( „jesteś zdenerwowany zapal sobie, to poprawi Ci nastrój”), z drugiej strony część z nas, tzw manager chce rzucić z nałogiem („znowu palisz? przecież nie chcesz aby Ci śmierdziało z paszczy”) to tylko taki przykład, który pokazuje mniej więcej o jaki podział mi chodzi.

    1. Jeżeli chodzi o kwestię przyzwolenia społecznego – owszem istnieje coś takiego i to w bardzo wielkiej skali, jednak będąc osobą, która chce przekonywać na każdym kroku kogoś, że postępuje niesłusznie (np truje swoje ciało), nie naruszamy prawa tej osoby do takiego postępowania dodatkowo psując mu nastrój? Dodatkowo bardzo często, takie zachowania przynoszą dokładnie odwrotny skutek – każdy chce bronić własnej autonomii. Oczywiście jest kilka aspektów, z którymi społeczeństwo wgl nie powinno się „cackać” jak np przemoc – która niestety równie często jest „niezauważana przez mijających” , dając tym ciche przyzwolenie.

    2. Faktycznie w naszym społeczeństwie picie alkoholu wpisało się w naszą kulturę dość głęboko i większość osób nie wyobraża sobie dobrej zabawy bez niego. Natomiast kwestia tego, czy my się napijemy z kimś nie chcąc tego to już kwestia naszej własnej asertywności. Dodatkowo kwestia tego jakich znajomych sobie wybieramy (przecież nie chodzi się zazwyczaj na imprezy do kompletnie nieznanych ludzi – chociaż i takie czasem się zdarzają 😉 ) zależy tylko od nas. To, że nasi znajomi nie szanują naszego zdania bez podawania setki powodów, to tylko mówi nam w jakim towarzystwie się obracamy 😉
    jak dla mnie coś takiego jak wymóg społeczny pokazuje nam tylko jak mało asertywni jesteśmy i jak mało szanujemy nasze własne postanowienia, dając sobie tłumowi wejść na głowę.
    W momencie kiedy ktoś próbuje na mnie coś „wymóc” bo tak wypada, w tym momencie mam jasną informację, że z kimś takim nie warto się zadawać, ponieważ nie szanuje moich decyzji.

    3. nie rozumiem, dlaczego posiadanie pieniędzy tak często jest przedstawiane w społeczeństwie.
    To ma ogromny wpływ na naszą podświadomość.
    Twierdzenie, że ktoś kto zarabia 30 tys. miesięcznie i puszy się jak paw jest bardzo ograniczające.
    Pieniądze nie robią z nas dobrego albo złego człowieka.
    Pieniądze potęgują top jakim człowiekiem jesteśmy.
    Taka jest różnica.
    W tych czasach nie ma osoby nie”uzależnionej” od pieniędzy – inaczej skazani bylibyśmy na ciągłe żebractwo.
    Dodatkowo to, że ktoś posiada dużą ilość pieniędzy nie do końca zgadza się z tym, że jest bardziej akceptowalny przez społeczeństwo, a w naszych czasach wręcz odwrotnie – „na pewno ukradł” , „dorobił się na czyimś cierpieniu” , „pewnie ma węża w kieszeni”, „1wszy milion trzeba ukraść”, „myśli, że jak ma pieniądze to jest lepszy”, „panicz się znalazł” etc.
    Dodatkowo wszystkie te stwierdzenia wraz z jakże powszechnym „pieniądze szczęścia nie dają” działają na naszą podświadomość i podświadomie właśnie sprawiają, że tych pieniędzy w życiu nie mamy.
    No bo jak nie dają? Oczywiście, że dają.
    Niech ktoś zaprzeczy, że 300 tys przeznaczonych na walkę z rakiem dziecka nie dadzą chociaż odrobiny szczęścia rodzicom, którzy dostali te pieniądze od innych.
    Jednak aby komuś w ten sposób pomóc, trzeba najpierw samemu takie dobra posiadać.
    Pieniądze same w sobie nie są ani dobre ani złe. Są tylko narzędziem w rękach ludzi.
    Dokładnie tak samo jak nóż. W ręce kochającej mamy robiącej śniadanie swym dzieciom będzie zupełnie czymś innym niż w ręce mordercy czekającego na sposobność.

    uzależnienie to nie tylko to bez czego nie da się żyć – tylko jest to stan, przez który aby zdobyć to bez czego nie potrafimy funkcjonować świadomie bądź nieświadomie niszczymy inne aspekty naszego życia.
    Tak jak nałogowy gracz, na rzecz zanurzania się w świat wirtualny niszczy życie rodzinne, tak jak alkoholik za „jeszcze jednego” wydaje ostatnie pieniądze, które powinny być przeznaczone na coś innego, jak osoba uzależnionej od jedzenia niszczy swoje własne ciało, a osoba uzależniona od mediów społecznościowych traci zdolność przebywania tylko z sobą.

    Zgadzam się z jednym – aby pokonać własne uzależnienia, trzeba najpierw być ich świadomym. Trzeba zrozumieć jak działają, co jest wyzwalaczem i zastanowienie się nad tym jak można sobie pomóc.
    A do tego potrzebna jest świadomość.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: